Hmm.. Piątek, jak to piątek, normalny szkolny dzień. Minął ciekawie, bez większych wrażeń. Obudziłam się chwilkę przed piątą, popatrzyłam na zegarek i uznałam, że do siódmej jeszcze trochę czasu i mogę poleniuchować. Zanim się ogarnęłam była już ósma, poszłam do szkoły i już na pierwszej lekcji pisałam konkurs z języka niemieckiego. Według mnie, był prosty i myślę, że rozwaliłam innych na łopatki. Drugą lekcją była religia.. Zrobiliśmy małą próbę, ponieważ za kilka minut mieliśmy wystąpić w Domu Starców, z okazji Beatyfikacji Jana Pawła II. Stojąc już przed starszą publicznością na początku miałam małą tremę, lecz wszystko poszło bardzo dobrze... Po występie mieliśmy poczęstunek, ciastka i cukierki. I jak zwykle pobraliśmy wszystkiego na zapas. W nagrodę za świetny występ dostaliśmy lody od przygotowującego nas nauczyciela. Minęło później jeszcze kilka lekcji.. Język niemiecki był ostatnią godziną. Po lekcji zostałam jak zawsze z ulubioną panią. Bardzo lubię z nią rozmawiać, według niej jesteśmy starymi duszami, które żyły już kiedyś... Będąc już w domu, włączyłam komputer, sprawdziłam wiadomości z dzisiejszego dnia i praktycznie do godziny 19 spędziłam czas na dworze i u mojego sąsiada. No, a teraz piszę nowy post, czekając kiedy przyjedzie moja siostra i jej przyjaciółka, która ma u nas dziś nocować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz